Oryginał
Gdy serce przestaje bić (ustaje krążenie), pacjent w sensie klinicznym przestaje żyć. Ale być może to nie koniec, a początek czegoś, co trwa chwilę, kilka minut, ale jest największym czego doświadczymy. Mózg nie wyłącza się natychmiast. Aktywność elektryczna mózgu może utrzymywać się jeszcze przez kilka minut po zatrzymaniu akcji serca. W ostatnich momentach następuje potężna eksplozja aktywności elektrycznej. Mózg uwalnia całą swoją rezerwę neuroprzekaźników naraz. To nie jest stopniowe wygasanie, ale ostatni, niezwykle intensywny akt organu, który „wyrzuca z siebie wszystko”, co ma. Ta nagła fala aktywności może tłumaczyć, dlaczego osoby, które przeżyły śmierć kliniczną, często opowiadają o niezwykle żywych wspomnieniach, świetle czy poczuciu euforii – ich mózg w tym momencie pracował na "najwyższych obrotach". U większości z nas już nie powstanie. Uważam, że to materiał o najbardziej intymnym z intymnych momentów naszego istnienia. Jedyny, w którym naprawdę jesteśmy sami. Każdy z nas. Z całego serca polecam tę rozmowę. Intuicyjnie nie chcemy czytać i słuchać o śmierci. To błąd, bo nasze życie jest nią usłane. Jesteśmy świadkami odchodzenia bliskich. Tak bardzo chcielibyśmy wiedzieć, co czuli, gdy mówiliśmy im „kocham Cię”. Odkrywamy fragment tej tajemnicy w komentarzu. To jest piękna rozmowa.
Podobne