Uważam, że takie programy mają w swojej formule tendencję do tego, by dzielić. Zasiada w studio bez wątpienia potwornie skrzywdzona kobieta i dzwoni agresor inwestor. W sposób oczywisty ludzie opowiadają się za jednym. Prawda gdy jednak odłoży się patologiczne emocje najczęściej wymaga jednak pogłębienia, w studio powinny być dwie strony, mieć identyczne szanse. Są też tu prawomocne wyroki gdzie jest ocena wymiaru sprawiedliwości? Mamy sobie wybierać który wyrok jest dobry i go wykonujemy a który zły i go nie wykonujemy? Ich treść niestety w kraju prawa powinna przesądzać. Uważam że doszło tu do połączenia nieuczciwych praktyk inwestorskich, zbyt dużego zaufania drugiej strony, ogromnych emocji i finalnie przez to braku skalowalnych, technologicznych przełomów pozwalających wyprowadzić spółkę. Takie jest moje może kontrowersyjne zdanie. Wpis usunąłem bo ludzie zaczęli przypisywać mi związek z marką Columbus błędnie go interpretując a jego nie było nigdy.