Nie wiem, czy w przestrzeni publicznej ostatnich 10 lat był polityk bardziej przegrany, niż były Marszałek Sejmu RP Szymon Holowania. Mimo, że zdawał się rozumieć moc nowych mediów, czuł się w nich jak ryba w wodzie. W zaledwie dwa lata od ogromnego poparcia, do całkowitego upadku politycznego. Moim zdaniem przyczyną jest: ego. Sam coś o tym wiem ;) Brak ludzi obok, którzy są w stanie ściągnąć je z piedestału, tak się potrafi skończyć. Człowiek sam, wbrew pozorom nie jest w stanie zrobić wiele. Ale do rzeczy, bo nie o polityce chciałem. Chyba poznałem bardzo podobny przypadek w świecie nauki.
Otóż parę tygodni temu na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego spotkaniem się z prof. Brianem Keatingiem. Fajny człowiek. Otóż, jego zespół wpadł w „manię” otrzymania Nagrody Nobla. To był czas, gdy fizycy wiedzieli już że fale grawitacyjne istnieją ale nikt eksperymentem ich nie potwierdził i ten, kto to zrobi otrzyma w następnym roku Nobla. Zaślepieni rządzą Nobla nagle dostrzegli je w swoich wynikach. Ogłoszenie odkrycia pierwotnych fal grawitacyjnych przez zespół BICEP2, któremu przewodniczył Brian Keating, było jednym z najbardziej spektakularnych, ale i kontrowersyjnych momentów w nowoczesnej kosmologii. Oficjalna konferencja prasowa odbyła się 17 marca 2014 roku w Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge, Massachusetts. Zdarzenie to było zapowiadane jako przełom na miarę Nagrody Nobla, co przyciągnęło uwagę mediów z całego świata. Konferencja miała charakter euforyczny. Naukowcy ogłosili, że ich teleskop na Biegunie Południowym zarejestrował sygnał modu B (polaryzacji) w kosmicznym mikrofalowym promieniowaniu tła. Na ekranach pokazano charakterystyczne "wirujące" wzory polaryzacji światła, które miały być "odciskiem palca" grawitacji kwantowej. Atmosfera była podniosła. W pamięć zapadło nagranie (pokazane tuż przed konferencją), na którym Chao-Lin Kuo z zespołu BICEP2 odwiedza dom Andreia Lindego (twórcy teorii inflacji), by przekazać mu nowinę. Linde zareagował na to niemalże łzami wzruszenia. Radość nie trwała długo.
Kilka miesięcy później, dzięki danym z satelity Planck, okazało się, że zarejestrowany sygnał nie pochodził z Wielkiego Wybuchu, lecz był wynikiem interferencji z pyłem międzygwiezdnym w naszej Drodze Mlecznej. Po prostu zobaczyli pył ale zaślepieni Noblem, tak bardzo, bardzo go chcąc popełnili błąd. Koszmar każdego naukowca. Koszmar. Nota bene po cichu kilka lat później fale odkrył Kip Thorne, nie chciał wystąpić na konferencji prasowej a po roku od odkrycia otrzymał Nobla. Zresztą jest w mojej książce, mamy stały kontakt i to chodząca skromność.
Co zrobił Brian którego przykład bardzo, bardzo przypomina mi @szymon_holownia. Brian napisał książkę pod tytułem „Stracić Nagrodę Nobla”. Porażkę przebił w sukces. Uderzył się w pierś. Przyznał, że zaślepiła ich żądza. Zresztą mówi to też w naszym wywiadzie. Książka Briana Keatinga pt. "Stracić Nagrodę Nobla" (Losing the Nobel Prize) okazała się dużym sukcesem rynkowym i wizerunkowym. Książka stała się jedną z najważniejszych pozycji popularnonaukowych 2018 roku. Była szeroko recenzowana w najważniejszych mediach, takich jak Nature, Science, The Wall Street Journal czy The New York Times. Sam autor trafił od The Diary of a CEO po Joe Rogana i do innych największych podcastów świata. Okazał pokorę. Przyznał się do ego z kosmosu. Dał tam małego słusznego zresztą pstryczka Komitetowi Noblowskiemu, ale zrobił to. Sukces książki pozwolił Keatingowi zbudować potężną platformę medialną. Jego podcast "Into the Impossible" oraz kanał na YouTube stały się jednymi z najchętniej śledzonych miejsc poświęconych nauce. Keating bez owijania w bawełnę opisał ludzkie wady naukowców – ambicję, zazdrość i pośpiech, który doprowadził do błędu z pyłem kosmicznym.
Poniżej nasza fotka. Nie piszę tego złośliwie. Szkoda mi takich historii. Może on pomoże wstać. Pamiętam, jak jako student chodziłem do Dominikanów na spotkania z @szymon_holownia w Krakowie.