Długo rozważałem, czy ten post udostępnić. Babcia zawsze mi mówiła, że o zmarłym źle się nie mówi. W gruncie rzeczy nie jest to jednak mówienie o kimś źle.
Drodzy, gdy wczoraj podzieliłem się w mediach społecznościowych nekrologiem po śmierci geniusza, bezwzględnie geniusza prof. Andrzeja Trautmana, większość z Was pyta „czemu o nim nigdy nie słyszeliśmy”. O człowieku, który dostrzegł coś, co dziś jest fundamentem patrzenia na Wszechświat. Fale grawitacyjne. Odpowiedź jest może trudna, ale tylko jedna. Bo Pan Profesor zrobił wszystko, by tak było.
Marzyłbym, by obok wielkiego dziedzictwa jakie dają nam takie umysły, szła jednak nuta, jedna tylko nuta amerykańskiego „show must go on”.
Poraziło mnie zdanie powiedziane w świetnym, świetnym wywiadzie @RozekTom „na szczęście nie dostałem Nobla”. Na „szczęście” nie dostałem Nobla. Ileż w tym egoizmu. Czyż nie? Nobel nie jest tylko dla tego, kto go otrzymuje.
Największym zaszczytem w mojej pracy jest to, że mogę przyjaźnić się z Noblistami. Nie dorównam im w warstwie „jak działa świat” w niczym nigdy. Ale we wrażliwości na to, co dookoła jesteśmy wszyscy sobie równi. Każdy z nich dzięki owemu Noblowi dał godne miejsca pracy setkom, nie dziesiątkom, setkom ludzi. Dał kamyk do sterty którą tworzymy pod brandem własnego kraju. Młodych, aspirujących ludzi którzy dzięki takim Noblom przenoszą góry jest tysiące.
Jest takie powiedzenie „nobel rodzi nobel”. Dokładnie tak jest. Jeśli mamy się uczyć czegoś od pokolenia prof. Trautmana to tego. Wierzcie w siebie bardziej, niż oni wierzyli. Niż jego pokolenie wierzyło. Dostajcie Oscary, Noble, Turingi bo one są w zasięgu każdego z Was. I są ważne. Niech nikt Wam nie wmówi, że nie mają znaczenia. Mają.
Czas przestać patrzeć na świat przez pryzmat szuflady. O prof. Trautmanie odbyłem kiedyś rozmowę z Kipem Thornem w jego domu. Kip otrzymał Nobla właśnie za obszar teorii wypracowanej przez Trautmana. Przed wyjazdem na ceremonię wręczenia Nagrody Nobla w 2017 roku, Kip Thorne skierował specjalny list wideo do Andrzeja Trautmana. Podziękował mu w nim za pionierskie prace z przełomu lat 50. i 60. XX wieku, które udowodniły, że fale grawitacyjne rzeczywiście przenoszą energię i mogą być wykrywalne.